April 27, 2012

the end


to dziś. uroczyste zakończenie roku szkolnego dla maturzystów. ostatni razy ubieraliśmy się rano z myślą, że idziemy do liceum. ostatni raz pokonywaliśmy tą trasę ze świadomością, że zaraz spotkamy się z całą klasą i gronem nauczycieli. koniec roku szkolnego. maturzyści rocznika 2009-2012 zostali wypuszczeni w świat. jeszcze przez miesiąc będziemy się widywać na poszczególnych egzaminach, a potem rozejdziemy się na dobre. mam nadzieję, że te prawdziwe przyjaźnie nie rozpadną się tylko ze względu na odległość jaka będzie nas dzieliła. w dzisiejszych czasach mamy masę możliwości kontaktowania się ze sobą, więc jeśli mimo wszystko jakaś znajomość się rozpadnie, to już jasny sygnał, że nie była nam pisana. było to chyba pierwsze zakończenie roku, na którym nie płakałam, a byłam przekonana, że nie będę potrafiła opanować się od łez. nie dlatego, że byłam jakoś niesamowicie związana z klasą, ale dlatego, że spędziłam z tymi ludźmi, których bardziej lub mniej lubiłam trzy najlepsze lata mojego dotychczasowego życia. i chcąc nie chcąc, dość często pojawiają się w moich wspomnieniach. myślę, że mój niepłacz był spowodowany tym, że nie jest to dla nas całkowity koniec i nie jesteśmy tak zrelaksowani, jak co roku, kiedy na drugi dzień po zakończeniu mogliśmy już leżeć przez dwa miesiące brzuchem do góry. tym razem przed nami jeszcze matura. egzamin, do którego teoretycznie przygotowywaliśmy się przez ostatnie trzy lata. w praktyce nie wiem jak u was, ale u mnie wyglądało to troszkę inaczej. tak czy siak, całkowicie odetchniemy 22 maja, a już najcałkowiciej 29 czerwca, czyli w cudowny dzień otrzymania wyników z matury, a już tak najnajcałkowiciej w dzień ogłoszenia listy studentów pierwszego roku, na poszczególnych uczelniach. wtedy, gdy przeczytam na takiej liście swoje nazwisko, na pewno się rozpłaczę. to będzie ten moment. moment, w którym nareszcie, po tych kilku stresujących miesiącach będziemy mogli odetchnąć ze świadomością, że cholera- udało się! będziemy mieli za sobą pewien etap, który uważamy teraz za trudny do przejścia, a za którym jeszcze nieraz zatęsknimy. dzisiaj nie możemy się doczekać października, tej samodzielności i niezależności, ale nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, że życie jeszcze nie raz da nam popalić i, że nie wszystko może pójść po naszej myśli. ale tym będziemy się martwić później. teraz żyjmy chwilą. napiszmy maturę na 100% (albo chociaż te 30%) i dobrze się bawmy. stoimy przed wielką niewiadomą i wyzwaniem. mam nadzieję, że wszystkim się uda.

no, bo w końcu kto, jak nie my ?

na zdjęciach: sandra, wojtek, ada, anna maria, adrian, monika, ewelina, szymon.

2 comments:

  1. Świetne zdjęcia :)
    Takie pozytywne :]

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję. to był bardzo pozytywny dzień :)

      Delete

your comments inspire me. thank you for stopping by.