April 23, 2012

lazy sunday, lazy monday


takie rozleniwione dni, a jakie produktywne. w niedzielę wybraliśmy się do kina na dwa seanse. nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię odwiedzać kino i od jakiegoś czasu staram się to robić jak najczęściej. dobry film, dobre towarzystwo, popcorn i coca cola stały się ostatnio nieodłączną częścią mojego życia. w sumie film nawet nie musi być dobry (oczywiście lepiej, kiedy jest) lubię mieć po prostu filmy 'obejrzane' żeby wiedzieć o czym w świecie filmu piszczy. poza tym gdyby wszystkie filmy były dobre, to nie potrafilibyśmy odróżnić tych lepszych od gorszych...trochę bez sensu, bo skoro wszystkie byłyby dobre, to chyba nie byłoby lepszych i gorszych, ale generalnie byłoby nudno. 

lubicie horrory? ja uwielbiam. pierwszy z filmów, które wczoraj widziałam to [rec] 3: geneza.
kto widział poprzednie części wie mniej więcej w jakim klimacie jest to film. ta część to jest taki horror- nie horror. nie jest z typu tych, które wpływają na psychikę i po których jeszcze długo czujemy strach, gdy zaczniemy analizować co się tam działo, jak na przykład Sierociniec, czy Amityville (oba świetne). [rec] 3 jest momentami śmieszny w swojej niestraszności, momentami obrzydliwy. no i są momenty, kiedy coś, gdzieś wyskoczy i nas wystraszy. nie jest to jednak moim zdaniem film, trzymający nas całe 80 min. w napięciu. raczej nie obejrzałabym go po raz drugi.

prosto z jednej sali kinowej przebiegliśmy na drugą, tym razem na komedię romantyczną Połów szczęścia w Jemenie.
i ten film napraaawdę bardzo mi się podobał. daleki od słodkich, przewidywalnych miłosnych komedii. zabawny, ciekawy, poruszający, to wszystko takie puste przymiotniki, które można dopasować, do co drugiego filmu, więc raczej słabo cokolwiek odzwierciedlają, w związku z tym po prostu powiem, że film warty zobaczenia. nie będę opowiadała o czym był- zobaczcie sami, w każdym razie oglądało się bardzo przyjemnie. polecam go głównie damskiej części społeczeństwa. ewentualnie damskiej w towarzystwie męskiej, bo jakoś mimo wszystko wydaje mi się, że sama męska mogłaby poczuć się tą komedią nie do końca poruszona. osobiście chętnie pooglądam go za jakiś czas ponownie.

DO KINA MARSZ !

edit: po przemyśleniu, maturzyści może jednak marsz do książek.

No comments:

Post a Comment

your comments inspire me. thank you for stopping by.