May 23, 2012

it's tomorrow

 
mam już dosyć tego pakowania. ogarnęła mnie nieopisana niemoc. za 5 godzin muszę wstawać. hahaha. mam nadzieję, że spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. nie mam tylko nowych trampków, a może trampek? w każdym razie zamówiłam z myślą, że zabiorę je na wyjazd i nie dotarły, mimo, że miały. no cóż, będę sobie musiała poradzić bez nich. obcięłam wczoraj włosy i mam takie krótkie jak na zdjęciu. nie do końca potrafię się z tym pogodzić i przyzwyczaić, ale dawno tego nie robiłam i na pewno wyjdzie to moim włosom na zdrowie. to tak w tamacie letnio- wakacyjnych przygotowań. mój iPhone natomiast też ma już letni outfit. a moje jakże krzywe stopy przeżyły wczoraj swój pierwszy profesjonalny pedicure... myślałam, że dosłownie umrę z łaskotek. było tak strasznie, że cierpiałam prawie jak u dentysty, tylko tym razem ból był rozśmieszający i to do tego stopnia, że nie wiem, czy kiedykolwiek się jeszcze na coś takiego zdecyduję. była to dla mnie niesamowita męczarnia. wracam do zapełniania walizek. niech nikomu nie przejdzie przez myśl, że moja tygodniowa nieobecność w kraju, jest równoznaczna z nieobecnością tutaj, tak więc nie odchodźcie zbyt daleko od komputerów. jestem tak wykończona, że nie jestem pewna, czy piszę to z otwartymi oczami, czy właściwie już troszkę z zamkniętymi. więc żegnam się. do usłyszenia.
ps. poniższe zdjęcie może nie jest najpiękniejsze, ale zawiera wszystko, o czym chciałam wam opowiedzieć (łącznie z  nie dającym się ukryć zmęczeniem), więc jesteście zmuszeni się nim zadowolić. obiecuję przywieźć dużo oglądania z mediolanu.

tymczasem  życzę wszystkim miłych snów.

1 comment:

your comments inspire me. thank you for stopping by.