July 07, 2012

when we are young



sucre's song- when we are young

jaki gdańsk jest cudowny! już się nie mogę doczekać października, kiedy trójmiasto stanie się moją codziennością. listy przyjęć na studia nie są jeszcze opublikowane, ale mam ciche nadzieje. każdy z nas je ma, każdy sobie planuje królewskie, wymarzone od dzieciństwa życie na studiach. mam nadzieję, że rozumiecie, że pisząc królewskie, mam w głowie ironię. w rzeczywistości wszystko wygląda całkiem inaczej. nie mam zamiaru teraz znowu dramatyzować w drugą stronę, ale zastanowić się nad tym jak wygląda rzeczywistość. nie jedziemy na wakacje i codzienne imprezy (chociaż są i tacy). w pewnym sensie 'uwalniamy' się od rodziców, wylatujemy z gniazda, rozwijamy skrzydła...zwał, jak zwał. najważniejsze jest, żeby znaleźć w tym wszystkim kompromis. żeby odwiedzać dom, nawet jeśli będzie to oznaczało przejechanie 700 km pociągiem w upale. żeby imprezować, ale co najważniejsze uczyć się albo niekoniecznie iść w kierunku edukacji, ale na pewno w kierunku rozwijania swoich pasji. robić COŚ. czymkolwiek to będzie. niech to będzie TO coś, co będzie nasze i zostanie po nas na świecie długo po tym, jak nie będzie już nas. albo i też odejdzie razem z nami. wiem, że w pewnym sensie zaprzeczam sama sobie, ale każdy człowiek i każda pasja, marzenie i szaleństwo jest inne. i każde z nich ma na ziemi inne miejsce i przeznaczenie. ważne jest, żeby zaczynając ten nowy etap życia, który dla mojego rocznika '93 zaczyna się za 3 miesiące, nie zatracić siebie. nie będziemy już licealnymi gwiazdami, czy ofiarami. trafimy do wielkich miast, na wielkie uczelnie, akademie i uniwersytety, gdzie będziemy przez dłuższy czas kompletnie anonimowi. czyste konto. biała karta. pokażmy na co nas stać. ale puśćmy w niepamięć wizję sielanki, bo wydawało nam się, że nauka do matury to najgorsza, najcięższa i awykonalna sprawa, że przecież 'to jest taki obszerny materiał', a 'matura to loteria'. kilka miesięcy temu był to dla nas szczyt naszych możliwości i wielkiego osiągnięcia, a przed nami sesje, które nie raz będą od nas wymagały kilkakrotnie większego nakładu   pracy, niż miniony egzamin dojrzałości. moje plany oczywiście też są wielkie i wyniosłe. w mojej wyobraźni widzę siebie prowadzącą idealnie życie ułożonej studentki, mającej świetne wyniki w nauce, zafascynowaną swoim kierunkiem studiów, mającą czas na przyjaciół zarówno gdańskich, jak i raciborskich, na miłość, wylegiwanie się na plaży, długie nocne spacery po starówce i co najważniejsze mającą czas dla zostawionej daleko rodziny. plan idealny, ale mam świadomość tego, że będę zakuwać dniami i nocami, w wolnych chwilach próbować coś tam popracować, umierać z niewygody w długiej, pociągowej podróży do domu, kłócić się z rodziną i przyjaciółmi o to, że nie mam dla nich czasu, plażę będę oglądała na pocztówkach, podczas stania w kolejce w sklepie spożywczym, a wieczne podróże tramwajem, które teraz uwielbiam zaczną doprowadzać mnie do szewskiej pasji i nie raz, mimo usilnego oszczędzania będę musiała jeść chleb z bułką lub, jak to ostatnio usłyszałam, chleb posmarowany nożem. jakkolwiek będą te moje przyszłe dni wyglądały będę szczęśliwa, bo będę robiła to o czym zawsze marzyłam, tam gdzie zawsze marzyłam i tak jak zawsze chciałam. z pewnością popełnię w życiu wiele błędów, ale natknę się na nie podczas życia takim torem, jaki sam sobie wyznaczyłam i to sprawi, że nawet małe i duże porażki będą zbliżały mnie do celu. do pełniejszej pełni szczęścia. koleżanka powiedziała mi ostatnio, że wie, co chce w życiu robić, i czy zacznie to teraz, czy za 5 lat, nie ma to dla niej znaczenia, bo wie, że w końcu jej się uda osiągnąć dokładnie to, czego pragnęła i będzie się spełniać. to były dobre słowa. może czasem warto trochę zwolnić i zastanowić się nad tym gdzie jest nasze miejsce we wszechświecie? zamknąć oczy, odnaleźć siebie i wyobrazić sobie swoje życie za 30 lat. a potem zacząć...

spełniać swoje marzenia. 

15 comments:

  1. Poruszający post. To co przed nami to bardzo istotne wydarzenia. Każdy chciałby pamiętać o wszystkim i wszystkich. Jednak czas zweryfikuje to czego i kogo potrzebujemy. Nie utrzymamy kontaktu ze znajomymi z liceum. Grunt to pamiętać. Patrząc na zdjęcie bądź osobę pamiętajmy, że kiedyś tam piliśmy z nią piwo nad torami w Raciborzu. Dziś jest wiele wehikułów czasu, a największym jest Internet, który pomaga. Nie mogę doczekać się spotkania z klasą w grudniu i za kilka lat. To będzie coś. Każdy stawia przed sobą jakieś cele. Jeden chcę mieć 100 dziewczyn i 100 samochodów. Inny super pracę. Kolejny marzy o Volvo S60 Polestar i rodzinie. Dziś mniej więcej wiemy, kto czego chce. I dużym wyzwaniem będzie iść za te parę lat spotkać się z klasowymi ziomkami i być sobą. Każdy będzie chciałbyć tym ze swoich marzeń, a takich będzie kilkoro. A to nie w tym sęk. Cieszmy się życiem, a nie ulegajmy jakimś sztucznym celom. Ważne, żeby umieć zanudzić kogoś monologiem na temat własnego życia i tego co robił przez ostatnie kilka dni. Ja będę miał firmę internetową, kilka szwedzkich samochodów i rodzinę.
    Wyzwania nadszedł czas.
    https://www.dropbox.com/s/v48t4p6hwgyfa2k/Photo%2008.07.2012%2000%2015%2038.jpg


    Ale se napisałem bez sensu...

    ReplyDelete
  2. genialny wpis. I masz rację, Gdańsk to niesamowite miasto. Urodziłam się tam i chyba do końca życia, żadne inne miejsce nie będzie robić na mnie takiego wrażenia, jak Trójmiasto :)

    ReplyDelete
  3. Bardzo mi się u Ciebie również podoba! ;) Masz taki unikatowy wygląd bloga ;) i interesująco piszesz! ;* Z przyjemnością również obserwuję i zapraszam do mnie na nowy post! ;)

    ReplyDelete
  4. Hmm, a jeszcze mam pytanie na jakie kierunki składałaś i czy wiesz może czy się już dostałaś? ;)
    Również obserwuję ;)

    ReplyDelete
  5. i spełnienia tych marzen ci zycze!!!!!!!!
    fajny wpis!
    Pozdrawiam i zaprasza.Obserwujemy?

    ReplyDelete
  6. genialne zdjecia! :) bardzo mi sie podobaja :D

    ReplyDelete
  7. zajebiste fotki;)
    bardzo fajny post;)
    zanim zdecydujesz na jakie pójdziesz studia zastanów się trzy razy... ja robię drugi kierunek... pierwszy nie okazał się strzałem w dziesiątkę...

    i studiuj to co kochasz a marzenia same się spełnią;) najważniejsze jest robić to co się lubi;) J. zapraszam do mnie;*

    ReplyDelete
  8. Tekst pełen nadziei. Widać, że masz wysokie ambicje, ale to jest to właśnie co uwielbiam. Na okrągło (nawet dzisiaj) słyszę, jak osoby dorosłe (znaczy niby ja już też jestem dorosła, ale powiedzmy sobie szczerze co to za dorosłość), czyli ok 40-,50-,60-letnie itd. narzekają na swoją pracę albo mówią: a jeszcze będziesz zmieniać zawód wiele razy;t tylko teraz tak mówisz. Albo co gorsza pocieszają kogoś jeszcze przed tym jak podejmie jakieś działanie tak jakby wiedział, że na pewno nam się nie uda. Może i chcą nas uchronić przed błędami, jakie oni popełnili, ale sens nauki polega na tym, iż człowiek uczy się samemu.
    Jak już się dostaniesz to życzę Ci, abyś mogła posmarować bułkę czymś więcej niż samym nożem;)

    ReplyDelete
  9. Ooo, to bardzo interesujące kierunki ;) I oczywiście,że będę trzymać kciuki. Masz się dostać i innej opcji nie ma ;)

    ReplyDelete
  10. Uwielbiam Twoje zdjęcia. Wspaniałe! :>

    ReplyDelete
  11. Cudowne zdjęcia.
    Niesamowity klimat :)

    ReplyDelete
  12. Jakie piękne zdjęcia <3

    ReplyDelete
  13. Bardzo ciekawy post, w zeszłym roku też byłam pełna nadziei. Niestety moje wyobrażenia nie pokryły się z rzeczywistością i mój wymarzony kierunek nie był dla mnie ...

    ReplyDelete
  14. Love your skirt and flats!!

    I would love us to be friends!! Come say hi :*
    xx,
    L.
    WLL

    ReplyDelete

your comments inspire me. thank you for stopping by.