August 21, 2012

i'm alive!


martasrarta żyje. i ma się świetnie. jakkolwiek horrorystycznie to brzmi, to pojechałam do pracy z przekonaniem, że będzie tu wifi. tak nam mówiono. i na mówieniu się skończyło... trafiłam do krainy wiecznego braku dostępu do sieci. nie, żebym nie potrafiła oddychać, ale świadomość tego, że nie wiem co się gdziekolwiek dzieje jest przeokropna. tak się NIE DA. czuję się jakbym powróciła do średniowiecza. nie sądziłam, że trafię do miasta w którym pytając w restauracji, czy hotelu o wifi zostanę wyśmiana... tu nie ma internetu nawet w Mc'donaldzie! dodam tylko, że jestem w bardzo cywilizowanym kraju zwanym niemcy. gdyby mi ktoś coś takiego opowiedział... nie uwierzyłabym. tęsknię za regularnym stukaniem w klawiaturę. ale spokojnie, wszystkie genialne myśli spisuję na papierze, i za trzy tygodnie przeleję je na ekran, tonąc w domowym wifi. bądźcie tu wtedy. 

ps. to nie był zwykły post. to był przekaz myśli. ja myślałam, że do was piszę,a wy mysleliście, że to czytacie. tadam.

1 comment:

your comments inspire me. thank you for stopping by.