September 16, 2012

summertime sadness



lana del rey ma summertime sadness i ja też. koniec wakacji. wrzesień. życie przedszkolaków, podstawówczaków, gimnazjalistów i licealistów ruszyło. studenci chodzą nadal pijani, a przyszli studenci urządzają swoje nowe gniazdka i czekają na początek października. cieszą się na nowe i nieznane. wiem, bo sama się cieszę. a właściwie cieszyłam, a teraz radość zeszła w głąb mnie, a na wierzch wyszło morze obaw. wakacje minęły tempem ekspresowym. pierwsze dni po maturze były ulgą, oddechem po tym wielkim stresie, który każdy przeżywał po swojemu, bardziej lub mniej przyznając się do swoich emocji. następnie przyszło kilka tygodni wolnego czasu, kiedy bezradnie czekaliśmy na wyniki. ten okres nie istnieje w mojej pamięci. byłam wewnętrznie tak niepewna i zmęczona tą bezradnością, że praktycznie z całego czerwca pamiętam tylko tyle, że siedziałam pod kocem przed telewizorem i oglądałam rzeczy pokroju trudnych spraw, rozmów w toku, czy dlaczego ja. tam to dopiero są życiowe problemy (ironia). następne tygodnie spędziłam w pracy za granicą, co wspominam bardzo dobrze, bo było pięknie, wiele się nauczyłam i poznałam ciekawych ludzi. i tak pojawiam się tu, teraz, dzisiaj. za tydzień mam zabierać swoje manatki i wyjechać do gdańska. nie mam pojęcia gdzie uciekł ten cały czas. a jeszcze większego pojęcia nie mam, jak mam całe moje życie spakować i przewieźć najlepiej na jeden raz... moim problemem jest to, że bardzo przywiązuję się do przedmiotów, więc nie będzie łatwo. tak czy siak, pomijając tą materialną część przeprowadzki, boję się całej reszty. gnębią mnie myśli, obawy, przemyślenia i wątpliwości na wszystkich możliwych polach. czy będę tęsknić? czy będzie mi się dobrze mieszkało? czy wszystkie decyzje podjęłam prawidłowo? czy na pewno to chcę w życiu robić? czy dam radę z wszystkim? mam przecież tyle planów i pomysłów, którym mogłabym poświęcić całe dnie, a mają być one tylko dodatkiem do nauki, momentami rozrywki i odpoczynku, więc nie mogę się na nich cała skupić. i jedno z najważniejszych- czy poznam chociaż jedną osobę tak cudowną, jak moi przyjaciele, których poznałam w liceum? to były z jednej strony aż, ale z drugiej tylko trzy lata. nigdy się nie spodziewałam, że w tak krótkim czasie, mogą powstać tak mocne więzi. ludzie których poznałam,  którzy byli blisko mnie, zapamiętam na całe życie. są cudowni. mam nadzieję, że wiedzą, że są dla mnie najważniejsi, bo tylko dzięki nim, ostatnie trzy lata były tymi najlepszymi. i te 600 km odległości, które będą nas teraz dzieliły, nic dla mnie właściwie nie znaczą. tak bardzo się boję i tak bardzo bym chciała, żeby wszystko było idealnie. choć troszkę. mam też nadzieję, że w tym całym moim strachu nie jestem sama... chociaż beztroskie twarze moich znajomych mnie w tym do końca nie utwierdzają. może każdy przeżywa to sam w sobie, siedząc podczas coraz chłodniejszych wieczorów w swoim pokoju? chyba po cichu na to liczę. liczę po cichu na wszystko. i przygotowuję się na kursowanie pomiędzy gdańskiem, a resztą miast, które od października staną się dla mnie istotne. wiecie co? ja chyba nie chciałam jeszcze wyfruwać z  tego  całego gniazdka...

ps. wszystkie zdjęcia robione w seeshaupt- miejscu, w którym pracowałam.
 summertime sadness- lana del rey.

9 comments:

  1. Idealne podsumowanie wszystkiego ; **

    ReplyDelete
  2. mam nadzieję, że Warszawa zalicza się do tych istotnych miast ! :}

    ReplyDelete
  3. aaaaaa jakie cudowne zdjęcia, jaram się wszystkimi i każdym z osobna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję, miło mi to słyszeć :)

      Delete
  4. Dziękuję za komentarz :) I ja lubię chodzenie w kaloszach (nawet jeśli część osób dziwnie się na mnie patrzy - tak, spotkałam się z taką reakcją :))Piękne zdjęcia i super post, bardzo przyjemnie się czyta :) Oczywiście obserwujemy :)
    Pozdrawiamy!

    sissly.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. śliczne zdjęcia, masz talent. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. piękne zdjęcia! <3
    zapraszam i zachęcam do obserwacji,
    buziaki!!!!!

    ReplyDelete
  7. Ciekawe zdjęcia. Co do obaw przed nieznanym to ja też mam podobnie. W ogóle w niektórych spraw mam identycznie zdanie. Spakować całe życie za jednym razem, nowe otoczenie i to wszystko..ale damy radę ;*

    ReplyDelete
  8. Fajnie zdjęcia robisz!

    ReplyDelete

your comments inspire me. thank you for stopping by.