March 08, 2013

read me in english

witam ponownie. ostatnie dwa tygodnie były istną burzą w naszym życiu, co odbiło się na mojej nieobecności tutaj, ale od dzisiejszego ranka wszystko powinno wrócić do normy. brzmi tajemniczo, wiem, niestety nic więcej nie mogę zdradzić. powiem tylko, że ludzie jednak potrafią zaskakiwać.

poprzedni weekend był chyba najlepszym weekendem od początku tego roku. spędzony w gronie przyjaciół, dziwnej muzyki, pięknej pogody, pieczenia ciast i niezliczonych ilości bananowego chleba, o którym wspomnę za kilka dni. no i oczywiście wina. było przecudnie. kompletne oderwanie od tego ponurego nastroju kończącej się, szarej zimy. każda z nas studiuje w innym mieście, więc bardzo cieszę się, że chciało się dziewczynom ruszać tyłki z warszawy, wrocławia i opola, żeby wpaść na weekend do gdańska. mam nadzieję, że nie żałują. było mi smutno, jak tylko odjechały. nie potrafię napisać tego posta tak, jak bym chciała, bo mam jednocześnie w głowie tyle miłych wspomnień, że nie wiem od którego zacząć i jak je ubrać w słowa. mam nadzieję, że obrazuje wam to jakoś mój stan emocjonalny i odczucia po tych kilku dniach. mam też nadzieję, że powtórzymy to, jak tylko zrobi się cieplej i będziemy mogły wylegiwać się na plaży. nie mogę się już doczekać, mimo to, że ada ukradła mi moje ulubione spodnie dresowe. oczywiście przez 'przypadek'. super jest mieć super przyjaciół.

na koniec coś ruchomego: godzilla

3 comments:

  1. Super post, super zdjęcia, super weekend, super piosenka, super było! serduszka

    ReplyDelete
  2. haha :D wiedziałam że posmakuje! :D
    stan emocjonalny odszyfrowany bez problemu, wczoraj widziałam się z moją przyjaciółką i dalej morda mi się cieszy :D haha

    ReplyDelete
  3. Właśnie, że to był przypadek. Pisz już tą matudę, bo teraz Twoja kolej na ruszenie tyłka do Warszawy. Jeszcze więcej serduszek

    ReplyDelete

your comments inspire me. thank you for stopping by.